Flygtninge står med deres ejendele ved godsvogne i Ansager
©
170 m

Uchodźcy w Ansager

Gdy wojna przyjechała pociągiem

W dostępnych tu informacjach nie jest to miejsce wielkich pomników. To lokalna historia pamięci związana ze stacją Ansager i otaczającym ją miastem: o dniach, gdy niemieccy uchodźcy przyjeżdżali pociągami i mieli zostać rozdzieleni dalej do tymczasowych miejsc pobytu.

Opowieść zaczyna się w Grindsted, gdzie w dniach wyzwolenia przybyły przez Kopenhagę dwa pełne pociągi z uchodźcami z Prus Wschodnich. Według lokalnej relacji około 1.200-1.500 osób nagle potrzebowało jedzenia, pomocy i schronienia w mieście oraz okolicy.

Cicha rola Ansager

Ansager przyjęło swoją część uchodźców. Niektórzy szli pieszo, inni byli przewożeni wozami konnymi do miejsc takich jak dom misyjny i Kærbæk Gamle Skole. To czyni historię konkretną: nie jako odległe wydarzenie wojenne, lecz jako ludzi przemieszczających się małymi drogami, przez budynki szkolne i lokalne miejsca zgromadzeń.

Jednym z najbardziej wyrazistych szczegółów jest relacja o pani Nielsen, żonie kierownika sklepu spółdzielczego, która ze swojego okna zobaczyła brudne dzieci uchodźców, zagotowała wodę, przyniosła balie i sama umyła dzieci.

Krótki pobyt z długimi śladami

Po krótkim czasie uchodźców wysłano dalej do obozu Oksbøllejren, który po wojnie stał się największym w Danii obozem dla niemieckich uchodźców. W Ansager pozostał jednak także ciężki lokalny ślad: czworo małych dzieci uchodźców zostało pochowanych na cmentarzu w Ansager, wszystkie miały mniej niż rok.

Zdjęcia

Ansager Byudvikling
e-mail: info@comevisit.dk